Murarz i Cieśla - Jarosław Klecha - radosna twórczość własna :-)
STRONA GŁÓWNA




Pewnego razu spotkali się Murarz i Cieśla. Na jednej budowie. I zaczęło się
- Janek. (Cieśla lat 47)
- a jo Konrad. (Murarz lat ok. 70)
Przebierają się w robocze łachy.
- Janeeek.
- Ooo!
- Ciepło bydzie?
- Jo, bydzie
- A uważej, co by ci sie co ni zgrzało!
A że to był wczesny ranek, tak do południa zmieniła mi się koncepcja zapisu i gdy owo południe wybiło, przyjechał Józek - syn i pomocnik Murarza. Pracują.
CIEŚLA: Józek, któro to godzino?
JÓZEK: (lat ok 45; ocierając pot z czoła) Pirszo.
CIEŚLA: A coś ty taki zmenczóny? Powiedz ojcu, co by jeszcze dwóch braciszków dorobił, to bydzie mioł pomocników, co nie?
Pracują
CIEŚLA (odkładając piłę): Józek, weź kapote, pierdol szefa i robote. Idziem sie kompać. Twojemu staremu to by jajka odmiękły od tego betonu, co nie?
JÓZEK: Robić musza.
Pracują, Murarz schodzi na dół.
CIEŚLA: Murorz!
MURARZ: Jo.
CIEŚLA: Ni siadaj na tej belce okrakiem, bo ci sie jajka zgnietom. A może ty już ni mosz, co? Przyznaj siem. (Do Józka) Co, nie?
MURARZ: Jo, jo. Ty tylko uważej.
Pracują.
MURARZ: Józik, osiemnaskie mi dej. (krótsza cegła)
CIEŚLA: Józik, leć nad jezioro. Tam sie osiemnaski krencom! Daj staremu, co by nam pokozoł, co z niom zrobi. (Do murarza) Konrad! Amoże już ci nie staje? (do Józka) Co, nie?

ZAKOŃCZENIE PIERWSZE:
O 1325 Murarz wziął piłę motorową Cieśli i wpakował mu ją w bebechy.
CIEŚLA: Aaaaaaa!.....

ZAKOŃCZENIE DRUGIE:
O 1325 Cieśla upuszcza młotek na jajka siedzącego okrakiem na belce poniżej Murarza.
MURARZ: Aaaaaaa!
Nigdy więcej nie widziałem Murarza. Odwieżli go do szpitala.

ZAKOŃCZENIE TRZECIE:
i od 1325 żyli długo i szczęsliwie.





STRONA GŁÓWNA
ostatnia aktualizacja
INNE OPOWIADANIA