Pierwszy lot - Jarosław Klecha - radosna twórczość własna :-)
STRONA GŁÓWNA



Machanie skrzdłami. Zwrot. Machanie skrzdłami. Jeszcze. Jeszcze troche. Kolera tu powinien być prąd wznoszący. A nie ma. Kolera. A może nie powinno być? Zresztą nieważne, byle nie spadać dalej. Zjadłem chyba za dużo, a mam takie małe te skrzydełka. Kolera. Ooo, jest. Teraz nie machać, tylko krążyć. Ooo, mój tata to umie krążyć.. Ale jego skrzydła są dużo większe. Hmmm. Dużo, kolera większe. To latanie to trudniejsze, niż myślałem. Ale jak sobie jeszcze pokrążę i pokrążę to troszke odpocznę. Pierwszy raz latam. Ooo jak fajnie się krąży. Kolera. Trzeba by się trochę rozejrzeć. Tak wysoko.. No, no.. Hmm. Chyba czas przestać krążyć. Mama kazała upolować krowę. Też pierwszy raz. Kolera. Bez krowy to mam wogóle nie wracać.. Hmmm. Kolera. Trzeba będzie jescze troche machać. Kolera, coś mi mówi, że aby złapać taką krowę, to się jeszcze namacham. Ale mama kazała, to trzeba. Kolera, a ile się namacham, żeby z nią dolecieć z powrotem... Kolera, trudno jest być smokiem..



STRONA GŁÓWNA
ostatnia aktualizacja
INNE OPOWIADANIA