Czwarty Kontrakt - Jarosław Klecha - radosna twórczość własna :-)
- Pytasz, kim jestem. Ano mutantem jestem. Tak samo, jak wszyscy inni tutaj, oprócz barmana i ciebie. Osiemnastu mutantów tu jest. Wszyscy. To nasza knajpa. Jestem VIN - Very Important Nothing... Jestem bardzo ważny, bo mój iloraz to 618 i potrafię odpowiedzieć na pytania, a jestem nikim, bo wyprodukowała mnie armia. Nie otwieraj ust. Sam wiem o co mnie zapytasz.
- Pytasz, co tu robię. Ano, pracuję doktorku. Teraz płaci mi firma ubezpieczeniowa. W tej branży zlecenia są krótkoterminowe i żle płatne, ale koncepcjonista może nadrobić akordem. Teraz pracuję nad wykryciem sprawy kradzieży w jednej małej galerii. Poza tym, mam Trzy Kontrakty Nieustające - czyli umowę z Rządem Świata. Kontrakt podpisałem, prezydent uścisnął mutantowi łapę, a w miesiąc później witał następcę z opozycyjnej partii, którego jedynym nowatorstwem, było oskarżanie o konszachty z mutantami, w celu przejęcia władzy nad światem.
- Pytasz, dlaczego ci to mówię. Ano, to jeden z Kontraktów. Odpowiadać na pytania. Ty stawiasz piwo, ja odpowiadam na pytania. Po to mnie stworzyli.
- Pytasz o tajemnicę. Ano, obowiązuje mnie tajemnica wojskowa. Czasami zwierane umowy mają taką klauzulę...
- Powoli. Chcesz usłyszeć odpowiedź, czy poznać odpowiedź? Poznanie wymaga więcej czasu na wysłuchanie. Nie spiesz się.
- Pytasz o Czwarty Kontrakt. Tak on istnieje. Nigdy nikt nie dowie się nic więcej.
- Pytasz o innych. Ano, oni też nic ci nie powiedzą. Takie były warunki kontraktu.
- Pytasz, czy inni robią to co ja. Ano, tak. Każdy kontrakt zawiera prawo do konsultacji, więc możemy równocześnie pracować nad nią wszyscy.
- Pytasz jak się dogadujemy. Ano, telepatia. Nie wytrzeszczaj oczu, bo ci tak zostanie. Zakaz stosowania telepatii wprowadzono dla nas, żeby nikt nie podsłuchiwał i nie wprowadzał własnych, nieprzemyślanych myśli w nasze służbowe rozmowy. Mamay pewne przywileje, w końcu jesteśmy mutantami armii.